Jak przełamać strach przed mówieniem?
Jeśli widzisz, że na zajęciach i samemu potrafisz coś powiedzieć, ale gdy przychodzi co do czego i stajesz twarzą w twarz z obcym zamierasz niczym jeleń wpatrzony w światła nadjeżdżającego samochodu, a Twój mózg zamarza, ten artykuł jest dla Ciebie.
Strach przed mówieniem do obcych jest zjawiskiem zaskakująco powszechnym wśród osób, które zaczynają uczyć się języka jako dorośli. Jesteśmy całe życie warunkowani do obaw przed popełnianiem błędów. W szkole się nauczyliśmy, że jeśli odpowiemy źle, dostaniemy jedynkę. Lepiej zatem siedzieć cicho. W pracy jeśli popełnimy błąd, wyciągnięte zostaną konsekwencje. Karanie za błędy jest tak powszechne, że bardzo wiele osób panicznie się ich boi, nawet w sytuacjach, gdzie konsekwencje są przyzerowe.
Aby przełamać barierę językową musimy na początek uświadomić sobie, że ma to bardzo niewiele wspólnego z naszymi kompetencjami językowymi, a bardzo dużo wspólnego z naszą psychiką. Na każdym poziomie języka (tak do B2) znajdą się osoby, które będą swobodnie gadać z każdym, nawet popełniając błąd na błędzie, i osoby, które będą stremowane za każdym razem gdy będą musiały coś powiedzieć. Oczywiście skala nie jest tutaj zero-jedynkowa, jest to spektrum i każdy troszkę tam stresu ma.
Opowiem o 3-ech FAKTACH, które być może zmienią Wasze podejście do rozmawiania z obcymi.
1. Perfekcja nie jest potrzebna do dogadania się.
Motyw, który już się pojawił w moim "Poradniku Egzaminacyjnym". Nierealne jest niepopełnianie błędów. Ale popełnianie ich nie znaczy, że nie osiągniemy celu. Tutaj chcemy się dogadać. Gdybyśmy chcieli przekonać rozmówcę, że jesteśmy profesorem filozofii z Oxfordu, błędy byłyby niedopuszczalne. Ale (mam nadzieję) nie taki jest nasz cel. Jeśli powiemy "Ja być głodny", zostaniemy zrozumiani. Jeśli powiemy "Je być sześliw", prawdopodobnie także. Skupianie się na błędach zostawmy na czas nauki, a gdy przychodzi co do czego i musimy wykorzystać naszą wiedzę i skilla - walić błędy! Niech będą. Bylebyśmy się dogadali.
1a. Co może pójść nie tak i jak prawdopodobnie to się wydarzy.
Realistycznie możemy podczas rozmowy z obcokrajowcem nadziać się na trudności. Możemy np. przejęzyczyć się lub nie zrozumieć pytania. Co prawdopodobnie wydarzy się w takim przypadku?
● Przejęzyczyliśmy się. Powiedzieliśmy "cunt" zamiast "can't". Katastrofa! Nie dość, że błąd, to jeszcze wchodzimy na tereny nieprzyzwoite. Jednak, gdy wypowiemy to zdanie zapewne zostanie zrozumiane zgodnie z naszą intencją. Kontekst wraz ze świadomością, że się uczymy powodują, że większość naszych przejęzyczeń skłoni do domyślania się, a nie obrazę czy śmiech. Jeśli nie uda nam się za pierwszym razem przekazać tego, co chcieliśmy, rozmówca się dopyta, i dostaniemy drugą szansę.
● Nie zrozumieliśmy pytania. Było za szybko, nie dało się nawet rozróżnić słów. O nie! Teraz musimy przyznać się do tego! Albo odpowiemy zgodnie z intuicją i zaryzykujemy powtórzeniem pytania przez rozmówcę, albo poprosimy go o powtórzenie pytania od razu ("Could you repeat? I don't understand"). Którejkolwiek drogi nie wybierzemy, dostaniemy to samo pytanie, wolniej i z prostszym słownictwem. Jeśli pomimo tego nie będziemy rozumieć, temat zostanie zmieniony i tyle.
● Zabrakło nam słówka. Chcieliśmy powiedzieć "pomidor", ale do głowy przychodzą tylko ziemniaki, truskawki i jabłka. Myślimy już trzy i 2/3 sekundy, rozmówca patrzy się na nas wyczekująco. Horror! A jednak mamy łatwe wyjście z tej sytuacji. Mówimy "I forgot the word for it" lub "I don't know how to say it" i staramy się opisać, o co nam chodzi. W przypadku pomidora np. "the ketchup vegetable" (tak, wiem że pomidor to owoc). Po czym nasz rozmówca powie "Oh, a tomato!" i kryzys zażegnany.
● Wydukaliśmy właśnie trzy słowa przez minutę. Coś dzisiaj jesteśmy nie w sosie, myślenie jeszcze nie wstało, bo po drodze do pracy nie mieliśmy czasu na poranną kawę. Zdarza się. W skrajnych przypadkach nawet po polsku! Nasz rozmówca trochę się niecierpliwi, ale patrzy na nas dalej z uwagą i zachęcającym uśmiechem. On wie, że my się staramy, widzi, jaki jest nasz poziom języka danego dnia (tak, zdolności mówienia zmieniają się z dnia na dzień, także po polsku). Mamy tutaj dwie opcje. Albo wyluzujemy, wybudzimy się w ciągu następnej minuty, albo powiemy "I'm sorry, I'm not feeling too well.". Możemy też dodać "Can we talk about it tomorrow?". Jest to wymówka, o tyle wiarygodna, co prawdziwa. Idziemy sobie i zbieramy siły na następne podejście.
● Zacięliśmy się. Wyszliśmy przed ludzi, powiedzieliśmy "Hello", nieśmiało spoglądając na widownię i machając lekko ręką. Na tym się dobra passa skończyła. Stoimy. I stoimy. I nic. Mieliśmy przygotowane wystąpienie, a nie pamiętamy drugiego słowa. Tutaj dla odmiany sytuacja jest trudna, a konsekwencje mogą być spore. Tym bardziej musimy się postarać wyjść z tego jakoś obronną ręką. Właściwym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest porzucenie planu i powiedzenie czegokolwiek. Np. "How are you?" To jest zawsze w dobrym tonie, a na dodatek niezależnie co i jak powiemy, będzie to brzmiało lepiej niż cisza. Kupujemy sobie więcej czasu i dajemy szansę na przypomnienie sobie o czym mieliśmy mówić.
● Nie wiemy co odpowiedzieć. Ten temat po prostu nas nie interesuje. Jakaś wojna krymska? Ki diabeł? Co ja na ten temat sądzę. Nic nie sądzę! Gdzieś mam wojnę krymską. W takiej sytuacji zamiast próbować zmyślać na temat, którego nie znamy, z obcym słownictwem i bez zainteresowania, powiedzmy tak: "Crimean War isn't really that interesting to me. I don't know much about it. By the way..." I zmieniamy temat. Ladies and gentlemen, PROŚCIEJ SIĘ NIE DA!
Tak w ogóle, to co mówimy w poszczególnych przypadkach polecam sobie zakuć na pamięć, tak żeby móc spokojnie powyższe rozwiązania zastosować.
2. Jakie są najgorsze możliwe konsekwencje?
Strach ma wielkie oczy, a niektórzy uwielbiają wizualizować sobie najgorsze scenariusze. Prawda jest taka, że w typowej sytuacji rozmowy z obcokrajowcem, NAJGORSZE, co może nas spotkać to zostanie wyśmianym. Szansa na to jest skrajnie mała, zwłaszcza na śmiech szyderczy, ale jednak. Przyjmijmy. Co się stanie w takim wypadku? Nasze samopoczucie spadnie na 30 sekund, po czym pójdziemy dalej swoją drogą i już nigdy buca nie zobaczymy. Na dodatek, burak ujawni się wszem i wobec, że jest burakiem i posiądziemy cenną wiedzę, żeby już nigdy nie mieć z daną osobą nic wspólnego.
Jeśli rozmawiamy z kimś w kontekście zawodowym, najgorszy scenariusz to wpisywanie zdań w google tłumacza i puszczanie ich na głos po angielsku. Z pewnych źródeł wiem, że to się dzieje i tak się robi, także w korporacjach i na "poważnych" stanowiskach. Musimy się jakoś dogadać, więc akceptujemy swoją porażkę w normalnej rozmowie. Koniec końców, może nie wywrzemy piorunującego wrażenia na swoich rozmówcach, ale ustalimy co mieliśmy ustalić, a to się liczy.
3. Jaka jest Twoja reakcja, gdy ktoś nieudolnie próbuje mówić po polsku?
Ostatni argument, którym możesz przemówić sobie do rozsądku. Czy gdy spotykasz kogoś, kto usiłuje mówić po polsku, wyśmiewasz go, czy mu pomagasz? Jeśli wyśmiewasz, to sam jesteś sobie winien i stój sobie dalej za barierą językową, dobrze Ci tak! A jeśli pomagasz, to wiedz, że 99% obcokrajowców pomoże i Tobie. Będą się cieszyć, że chciało Ci się nauczyć chociaż trochę ich języka i będą patrzeć na Ciebie z sympatią, już choćby z tego powodu. Teraz też bardzo wiele osób uczy się lub uczyło języków obcych i każdy, kto próbował ma dużo cierpliwości do innych uczących się. Widzi w nich samego siebie sprzed lat, kiedy sam dukał w obcym języku. Nikt normalny nie będzie reagował negatywnie na Twoje próby rozmowy po angielsku.
Oczywiście, nie mówię tutaj, że trzeba się starać mówić niepoprawnie. W miarę możliwości staramy się mówić dobrze, po prostu jeśli popełnimy jakieś błędy, to prawdopodobnie nic się nie stanie.
Przełamanie się do mówienia wymaga także realnego działania. Nie da się nauczyć mówić bez mówienia. Oto plan, który pomoże Wam krok po kroku pokonać trudności. Do następnego punktu przechodzimy po opanowaniu poprzedniego, tzn. gdy czujemy się już komfortowo w danej sytuacji. Możemy danego dnia wykonać np. 1a, a innego dnia wykonać 2c. Nie trzeba wykonywać wszystkich podpunktów na raz. Gdy jakaś pozycja na drabince trudności staje się dla nas łatwa, przechodzimy dalej. Możecie wykonać ten plan na każdym poziomie zaawansowania językowego, nawet jeśli macie A1.
1. Niezobowiązujące - zero przygotowania:
a) Pytamy obcych o godzinę. (What time is it?)
b) Pytamy obcych o drogę gdzieś. (How can I get to...?)
c) Dajemy komplement obcym. (I like your...)
2. Trzeba się umówić - trochę przygotowania:
a) Umawiamy się z obcym na rozmowę, np. przez internet. (I'm looking for people to talk to online.)
b) Pytamy obcych o opinię. (What do you think about it?)
c) Wyrażamy własną opinię na dany temat. (I think that...)
d) Wyrażamy niezgodę z obcym (I don't think so, because...)
3. Trudne - wymaga dużo przygotowania:
a) Organizujemy wystąpienie publiczne (I'm looking for events where you can talk to foreigners.)
b) Przedstawiamy swoje opinie (I think that..., because...)
c) Przyjmujemy pytania. (Do you have any questions?)
Rozmowa służy komunikacji, a nie perfekcji. Pamiętajcie: Błędy utrudniają rozmowę, ale zazwyczaj mniej niż sądzicie. Cisza ją umiemożliwia.
Nie popełnia błędów tylko ten, co nic nie robi.
Odwagi!
-Grzegorz Berkowski
